Tekst jest wyciągniętym z archiwum i nieco tylko uporządkowanym „strumieniem świadomości” zapisanym jako status i seria komentarzy na FB w 2011 roku. 

 Motto:

Tuż przed ostatecznym zniszczeniem Rzeczypospolitej Jan Jakub Rousseau miał rzec do Polaków: „Nie możecie sprawić, by was nie pożarli, ale postarajcie się, by was nie strawili”.

z12101437Q

Taka myśl historiozoficzno-mesjanistyczna mnie naszła: pożerając Polskę zaborcy zadławili się, a na rodach i państwach uczestników zbrodni zawisło fatum.

Najłatwiej to wykazać na przykładzie Austrii, której upadek zaczął się już w 1806 roku, najtrudniej na przykładzie Prus, które szczyt potęgi osiągnęły w 1871 roku. A rebours, Francja, która Polskę zdradziła wówczas kilkakrotnie zaczęła się staczać w 1812, a popierająca nas Wlk. Brytania (w 1864 żądała konferencji międzynarodowej w obronie Polski) szła ku potędze, a runęła dopiero po zdradzie jałtańskiej.

Czytaj dalej »

Strony: 1 2 3 4

Otagowane:  

Ha, miałem rację!

Dodano 27 sierpnia 2011, w Bez kategorii, przez Wędrowiec

Jakiś czas temu dałem na blogu analizę tego, co się działo i nadal dzieje w Libii stawiając tezę, że jest to zastepcza, peryferyjna wojna europejsko-rosyjska o zablokowanie Rosji dostępu do złóż naftowych. Obecnie coraz więcej informacji zdaje się to potwierdzać. 

Po pierwsze, trzonem sił „powstańczych” byli najemnicy, głównie z Egiptu. Po drugie, całość działań była wspierana z powietrza przez lotnictwo NATO. Po trzecie, cały czas brały udział jednostki specjalne NATO i sujuszników USA. No i smaczek na koniec: nowe władze potwierdziły ograniczenie udziału Rosji i Chin w rynku wydobycia ropy w Libii. 
Do tego zakulisowe gry Niemiec i Polski, które nie brały udziału w operacji, ale wsparły powstańców (Polska przekazała broń – mam nadzieję, że dobrze zarobiliśmy) i foch Włoch (powiązanych z Rosją, Putinem i Gazpromem), które po niedopuszczeniu ich do dowodzenia operacją, wycofały się z niej. 
Zarówno żądanie Włoch, jak i jego odrzucenie są zrozumiałe. Operacja wymierzona w Rosję, uderzała też we Włochy, przez które (koncern ENI) Rosja chciała rozszerzyć swój udział w libijskim rynku ropy. Kontrakt libijsko-włosko-rosyjski był pierwszym anulowanym przez nowe władze jeszcze w momencie, kiedy kontrolowali kilka namiotów. 

Całość układa się w dość logiczny obraz. 

Otagowane:  

Libijska napierniczanka

Dodano 29 kwietnia 2011, w Bez kategorii, przez Wędrowiec

W poprzednim „Uważam rze” zamieszczony był artykuł o tym,jak konflikt w Libii widzą Włosi. Okazuje się, że zdaniem mieszkańców Italii francusko-brytyjska akcja przeciw Kadafiemu jest pośrednio wojną Francji zWłochami.

Dlaczego?

Krótko przed wybuchem konfliktu Kadafi zawarł z Berlusconim gigantyczny kontrakt gwarantujący Włochom praktycznie monopol na gaz i ropę ze złóż w tej niegdyś włoskiej kolonii. Wkrótce potem wybuchła rebelia przeciw Kadafiemu. Na czele rewolucji stanęła Narodowa Rada Tymczasowa, którą natychmiast– i jak dotąd jako jedyna – za legalną władzę libijską uznała Francja. NRT odrazu zapowiedziała, że nie będzie honorować umów Kadafiego z Berlusconi i skupiła swój wysiłek na opanowaniu obszaru Cyrenajki i znajdujących się tamzłóż ropy. Podobnie w innych rejonach Libii główne walki toczyły się o instalacje naftowe i gazowe.

Sam Kadafii też swoje działania koncentruje na odebraniu z rąk buntowników dostępu do „płynnego złota”.

Ciekawostką w tym wszystkim jest fakt, że w lutym, ledwie tydzień przed wybuchem konfliktu, rosyjski Gazpromnieft (część Gazpromu) zawarł z włoskim koncernem ENI porozumienie w sprawie współpracy w eksploatacji libijskich złóż naftowych. Gdyby porozumienie się powiodło, to Gazprom bezpośrednio lub poprzez inne spółki miałby dostęp do całości libijskiej ropy.

Warto teraz przejrzeć, kto jest za, a kto przeciw atakowi na Libię. Okaże się, że Rosja zajmuje stanowisko krytycznie neutralne, czyli niby się wstrzymała od głosu podczas głosowania w Radzie Bezpieczeństwa, ale krytykuje ustami Putina tę decyzję. Przeciw są Niemcy, którzy de facto są mocno od Rosji uzależnieni. Rezerwę zachowują Stany Zjednoczone, które angażują się na tyle, żeby nikt nie mówił, że stoją z boku i które resetują stosunki z Rosją. Niechętne są Włochy, powiązane osobistą przyjaźnią Berlusconiego z Putinemi interesami z Rosją. Mocno wstrzemięźliwa jest Polska, dotąd zawsze wyrywna, która właśnie ociepla relacje polsko-rosyjskie.

Za interwencją opowiedziała się Francja, która chce przejąć kontrakt włoski, ale która też chyba niekoniecznie chce mieć Rosję przy swoich granicach. Co innego robić dile z niedźwiedziem po drugiej stronie kontynentu, a co innego mieć go za progiem. Za jest także Wlk. Brytania generalnie niechętna zachwianiu równowagi w Europie, a dodatkowo od kilku lat tocząca cichą „zimną wojnę” z Rosją (choćby sprawa Litwinienki, czy notorycznego naruszania brytyjskiej przestrzeni powietrznej przez samoloty rosyjskie). Swoje wojska posłała także Szwecja, dotąd konsekwentnie neutralna, ale zawsze jednoznacznie antyrosyjska.

Wychodzi zatem na to, że, owszem, jest to wojna o ropę, ale bardziej w kontekście nie dopuszczenia do zmonopolizowania jej rynku przez Rosję. Choć to, oczywiście, tylko element układanki. Cały obecny rozgardiasz w Afryce i na Bliskim Wschodzie, to manewry rozstawiające pionki i figury na planszy przed poważniejszą rozgrywką. 

Otagowane:  

Z Rosji

Dodano 11 kwietnia 2010, w Bez kategorii, przez Wędrowiec
Otagowane:  

17 września – nie wolno zapomnieć

Dodano 17 września 2009, w Bez kategorii, przez Wędrowiec



17 września 


Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica 
Polej wódki, Grisza 
Zaraz oddasz strzał 
W tył głowy, do dołu 
Ciało na ciało się zrzuci 
Saszka ugnieść je musi 
A spychacz zepsuł się nam 
Więc polej, Grisza, tak z duszy 
Dla Saszki bo spychacz nie ruszy 
Tylu ich jeszcze zostało 
A naszym chce się już spać…. 

Raboty oczień mnoga 
Starszyna chodzi zły 
Bo psuje się pogoda 
A jeszcze tylu ich… 
Palec od cyngla boli 
Nagana parzy stal 
A nam wciąż nowych dowożą 
Nie dają wytchnienia nam 
Ej, Griszka, co z tobą ? 
Czyżby ci było ich żal ? 
Kurica nie ptica 
To tolka polskij pan ! 

Niech Wasia wapnem sypnie 
Na ten ostatni stos 
A wapno pamięć rozpuści 
Sumienie… prześpi się w noc 
A potem – by nie bolało 
Posadzi się tu las 
I prawda nie wyjdzie na jaw 
I Stalin odznaczy nas 
Tylu ich jeszcze zostało 
A spychacz zepsuł się nam 
Tam w dole się jeszcze ruszają … 
Wypijmy , Grisza ! 
Do dna …. 

Paweł Kukiz
Marek Dubrowski 
Otagowane:  

Powrót

Dodano 11 września 2009, w Bez kategorii, przez Wędrowiec
Po przerwie obozowo-urolopowej czas wrócić do normalnego życia. Hm… Normalne, to dla mnie jest życie w lesie, pod namiotem, na szlaku. Strasznie mi tego brakowało :)

Na Krucjacie kontynuuję historię działań formacji granicznych w 1939 roku. To tylko szkic, ale wiele mówiący. Wszelkie gadanie o „klęsce” we wrześniu 1939 roku jest łgarstwem obliczonym na upokorzenie narodu. Owszem, przegraliśmy, ale to nie była ani katastrofa, ani klęska. Przegraliśmy, bo w wyniku nacisku „sojuszników” za późno ogłosiliśmy mobilizację i zabrakło odwodów, bo w krytycznych momentach zabrakło amunicji i sprzętu, bo przeciw nam była nawet pogoda (niemieckie pojazdy pancerne przejeżdżały po wysuszonych bagnach, po których normalnie nie byłyby w stanie jechać), bo zdradzili nas „sojusznicy”, bo gdy 1/3 państwa oraz jego stolica walczyły, dostaliśmy cios w plecy od Rosji. 
W programie historycznym na kanale TVP Historia padło znamienne zdanie: 15 września Niemcom zaczęła się kończyć amunicja.Tego dnia z magazynów wydano ostatnie skrzynki amunicji, także artyleryjskiej i bomb lotniczych do jednostek liniowych. Na nowe trzeba było czekać, Wehmacht stał się zależny od tempa produkcji niemieckich fabryk. W ciągu tygodnia te resztki zostałyby wystrzelane. W tym momencie skończyłaby się niemiecka przewaga technologiczna. Najlepszy czołg nie mogący strzelać jest bezbronny i bezużyteczny. Staje się ruchomym bunkrem. To byłby koniec blitzkriegu, a przy bitności i wyszkoleniu polskich żołnierzy, walka „face-toface” byłaby wyrównana. W przeciwieństwie do Niemców, wielu polskich żołnierzy średniego pokolenia miało znaczne doświadczenie bojowe. Niemcy zakończyli działania bojowe w 1919 roku (nie licząc III powstania śląskiego). Polacy walczyli do 1923 roku, a do 1929 prowadzili permanentną wojnę o kresy. Wszyscy, którzy przeszli przez służbę w KOP byli ostrzelanymi żołnierzami. Jeśli pamiętac, że w 1920 do walki stanęły wszystkie pokolenia, to uczestnicy obrony Lwowa przed Konnarmią oraz ochotnicy spod Radzymina mieli po 35 lat! Stanowili trzon polskiego wojska. W przypadku Niemców weterani Freikorpsu zwalczającego III powstanie śląskie też mogli mieć tyle, ale w całym Wehrmachcie stanowili mniejszy procent, niż weterani wojny polsko-sowieckiej w Wojsku Polskim. Innymi słowy: w armii niemieckiej co któryś (dajmy na to, że co 10) żołnierz w wieku 35 lat miał doświadczenie bojowe. W armii polskiej 10 % doświadczenia bojowego nie miało. Skutek był oczywisty. Jeśli patrzy się na CV dowódców polskich i niemieckich niższego i średniego szczebla, to przeciw niemieckim niedoświadczonym młokosom marzącym o „wielkich czynach” i wychowanych na legendzie I wojny światowej stanęli kawalerowie krzyży Virtutti Militari, czy Krzyża Walecznych. Jeśli tylko, jak w Beskidzie Wyspowym, udało się Polakom ograniczyć przewagę technologiczną Niemców, walka stawała się wyrównana, a nawet Polacy bili wroga. Rozbicie pułku SS „Germania” nocnym atakiem na bagnety i zdobycie całego sprzętu tej jednostki pokazuje możliwości polskich żołnierzy.
W tym samym czasie na zaplecze frontu zaczęły przenikać pierwsze polskie oddziały partyzancko-dywersyjne. 

Dlatego ambasador niemiecki w Moskwie, Schulenburg naciskał Mołotowa, by Rosja zaatakowała Polskę. Bez 17 września, Hitler rzeczywiście utknąłby w Polsce, a blitzkrieg skończyłby się po raz drugi (po raz pierwszy było to w 1914 r.) klapą.
I właśnie dlatego, nigdy nie wolno zapomnieć kurestwa, jakim była niewypowiedziana wojna sowietów z Polską. Wojna, której nigdy nie zakończyli i nigdy nie zakończą. Jedyną szansą dla Polski jest unicestwienie Rosji jako imperium. Tylko państwo rosyjskie w etnicznych granicach Rosji jest bezpieczne dla świata. 
Na koniec Paweł Kukiz z kolejną świetną piosenką, tym razem o wciąż narastających pretensjach Niemców wobec Polski.
Otagowane:  

Walka o godność

Dodano 24 października 2008, w Bez kategorii, przez Wędrowiec

Zdjęcie znalezione na onet.pl i pokazujące „festiwal myśliwski” w Kirgistanie. Wilk, uwiązany łańcuchem do kołka, pilnowany przez uzbrojonych ludzi, musi walczyć przeciw biegającej swobodnie zgrai psów. I walczy, choć nie ma w tym boju szans. Nie kuli ogona, nie skamle. Skacze i gryzie do końca. Byle zachować godność i nie dać się upodlić. By razem z życiem nie utracić też szacunku do siebie i honoru.

Chwała wilkom. Tym z Bieszczad, tym z Kirgistanu i tym z… Kaukazu.

Otagowane:  

  • RSS