Kryzys kontrolowany

Dodano 19 listopada 2014, w polityka, Polska, społeczeństwo, służby specjalne, przez Wędrowiec
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Procedury działań pirotechnicznych są takie, że w przypadku zauważenia bezpańskiej torby, czy paczki w miejscu publicznym, po zabezpieczeniu terenu i upewnieniu się, że w środku znajduje się materiał wybuchowy, zawsze na końcu przeprowadza się neutralizację ładunku. Różną ma to formę, jeśli jednak nie ma innych możliwości, przeprowadza się po prostu eksplozję w warunkach kontrolowanych, czyli takich, które gwarantują najmniejsze możliwie straty.

zwiastun burzy3

Najprościej wygląda to tak, że ładunek wywozi się na specjalny poligon, gdzie zostaje zdetonowany w miejscu nie zagrażającym ludziom, zwierzętom, ani infrastrukturze.

Podobne działania przeprowadza się w innych dziedzinach życia. Szczepionki przeciw różnym chorobom to nic innego, jak kontrolowane zakażenie organizmu, którego celem jest przygotowanie systemu immunologicznego na prawdziwą infekcję.

W dziedzinie służb antykryzysowych również przeprowadza się swoiste „ćwiczenia” polegające na kontrolowanym przeprowadzeniu kryzysu choćby po to, żeby sprawdzić, jak zadziała system w warunkach prawdziwego zagrożenia i jakie luki są do naprawienia.

Służby specjalne…
Służby specjalne również znają pojęcie kryzysu kontrolowanego i stosują go. Najbardziej znanym kryzysem kontrolowanym w historii była Operacja „Walkiria” zapoczątkowana zamachem na Hitlera w Wilczym Szańcu w lipcu 1944 roku. Pozwoliła ona Himmlerowi zlikwidować ostatecznie opozycję w III Rzeszy i przejąć kontrolę nad wszystkimi aspektami funkcjonowania państwa niemieckiego. Także doprowadzenie do wybuchu Powstania Warszawskiego wygląda na próbę przeprowadzenia kryzysu kontrolowanego, którego celem ze strony niemieckiej miało być wymuszenie zmiany sojuszy i zawiązanie koalicji antysowieckiej z udziałem państw zachodnich i Polski (oczywiście, okrojonej).
Kryzysem kontrolowanym mogła być też (i moim zdaniem była) „afera podsłuchowa”.

10629683_823669991028733_6889658905759970035_n

Czy ten, cyrk, który widzimy od niedzieli, związany z wyborami samorządowymi jest kryzysem kontrolowanym?

Przyjmijmy, że KTOŚ mający wiedzę i możliwości, uzyskuje informacje, że wdrażany informatyczny system głosowania jest wadliwy i dziurawy, że bez problemu można za jego pomocą manipulować wynikami wyborów i żadne ruskie serwery do tego nie są potrzebne.
Załóżmy, że ten KTOŚ przekazał odpowiednie informacje wyżej, swoim przełożonym, ale tam zostały one zignorowane.
Załóżmy, że ten KTOŚ zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji użycia tego systemu w przypadku wyborów prezydenckich i parlamentarnych i że na to się nie zgadza.

KTOŚ postanawia więc zdetonować tę bombę w sposób kontrolowany niszcząc w istocie wadliwy system i pokazując wszystkim co można z nim zrobić, jak można żonglować wynikami.

Skutki polityczne kryzysu są niewielkie, bo dotyczą tylko spraw lokalnych, nie rzutując na obronność, politykę zagraniczną, czy gospodarczą. Zgódźmy się, że kompetencje sejmików wojewódzkich są bardziej, niż symboliczne.

Jednocześnie jednak skutki społeczne są gigantyczne! Przecież oto cały świat widzi, że w Polsce sfałszowanie wyborów to żaden problem. Nagle o konieczności powtórzenia głosowania mówią nie tylko „oszołomy z PiSu”, ale nawet urzędujący minister Grabarczyk. Coś, co wcześniej uchodziło za przejaw frustracji, teraz staje się oczywistą oczywistością.

10635773_724611707593632_5796446996915000155_n

Sypie się tym samym cała narracja o stabilności politycznej kraju, sypie się (po raz kolejny) opowieść o paśmie sukcesów. Do świadomości najbardziej opornych zaczyna docierać rzeczywisty stan państwa i zrozumienie konieczności jego naprawy. Póki jeszcze jest na to czas.
Spisek? Niekoniecznie. Do przeprowadzenia takiej akcji nie trzeba wielu ludzi. Wystarczy dwóch-trzech, a nawet jeden. Byle dobrze ulokowany.

Czy tak jest w rzeczywistości? Nie wiem.
Co świadczy na rzecz takiej teorii? Po pierwsze, absurdalna wręcz ilość „błędów” i „nieprawidłowości” – prawdziwy fałszerz zrobiłby to jednak bardziej finezyjnie tak, by nie można było niczego udowodnić. Po drugie, moment – czemu w trakcie w sumie mało znaczących politycznie wyborów, które IMHO powinny być całkiem odpartyjnione? Po trzecie, cała historia z publicznym dostępem do kodu źródłowego programu do liczenia głosów sugeruje albo beznadziejną głupotę wykonawcy, albo działanie celowe. Zakładam, że za darmo nikt nie jest taki głupi.

Czy jest możliwy inny scenariusz? Owszem. Może to być celowe działanie służb ościennych mających na celu wywołanie w Polsce kryzysu politycznego właśnie w momencie, gdy Ukraina zażądała udziału Polski w rokowaniach na temat swojej przyszłości, a NATO informuje o koncentracji wojsk rosyjskich w Donbasie.

Ale jeśli tak, czemu teraz, a nie za ledwie pół roku, kiedy dojdzie do wyborów prezydenckich i taki kryzys miałby znacznie poważniejsze skutki?

Zwykłej głupoty i niekompetencji nie traktuję poważnie. Jak napisałem: nikt nie jest takim idiotą za darmo.

I na koniec warto przeczytać ten wywiad. Gość pośrednio potwierdza, że moja hipoteza może być prawdziwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×