Święto Reformacji

Dodano 31 października 2014, w chrześcijaństwo, Luter, Luteranizm, przez Wędrowiec

Słowa palą, więc pali się słowa.
Nikt o treści popiołów nie spyta.
Ale moja ze Stwórcą rozmowa
Jak Syn Jego do drzewa przybita.

Luter

Otagowane:  

Rozrywkowa muzyka wojny – suplement

Dodano 21 października 2014, w Inne oblicza historii, muzyka, przez Wędrowiec

Już po opublikowaniu poprzedniego wpisu, nucąc sobie „Sing, sing” (równie dobrze można zaśpiewać „sink, sink”, czyli „toń, toń”) zauważyłem coś ciekawego. Posłuchajcie najpierw pierwszego taktu refrenu,

a następnie zwrotki amerykańskiej pieśni narodowej „Yankee doodle”:

Brzmi znajomo? No właśnie. Autor „Sing, sing” wplótł w melodię motyw z jednej z najważniejszych obok hymnu pieśni amerykańskich, która zagrzewała do boju kolonistów walczących o niepodległość Stanów. To tak, jakby w jakąś fajną, wesołą, taneczną melodię polską ktoś wplótł motyw z „Warszawianki”.

Zupełnie jak pierwszy takt „Mazurka Dąbrowskiego”, który jest odwróceniem pierwszego taktu poloneza Ogińskiego „Pożegnanie Ojczyzny” („Mazurka” nie wstawiam, bo każdy Polak na poziomie go zna na pamięć, a ci nie na poziomie nie są dla mnie odbiorcami).

Gra na emocjach, odwołanie do podświadomości…

Otagowane:  

Rozrywkowa muzyka wojny

Dodano 6 października 2014, w Inne oblicza historii, muzyka, przez Wędrowiec

Ten wpis został zainspirowany seriami „Wrześniowa mgła” i „Zanim zapadła mgła” Foxmuldera, a konkretnie zawartymi tam informacjami o tym, że USA do wojny zaczęły się przygotowywać na początku lat 30-tych. A także obserwacjami poczynionymi na festiwalu „Szalone Dni Muzyki” poświęconemu w tym roku muzyce amerykańskiej.

Nim przejdę dalej, do wniosków, odsłuchajcie ten utwór



To stary, dobry swing. Muzyka popularna w USA w latach… 1934-46! Co ciekawe, jako gatunek istniał wcześniej, ale grali go tylko czarni wykonawcy. W rasistowskiej Ameryce muzyki czarnych nie grano w radiu dla białych. Do połowy lat 30-tych. Do czasu, gdy Ameryka, a raczej jej elity, wiedziała już, że szykuje się do wojny, która wybuchnie lada moment.
I nagle w radiu dla białych pojawiają się bębny, gwałtowne rytmy, „blachy”. Zupełnie tak samo, jak w tym samym czasie w faszystowskich Włoszech, III Rzeszy, czy Związku Sowieckim (o Japonii nie wiem, ale przypuszczam, że – uwzględniając kulturę – również). Tyle, że tu nie grają marszy wojskowych. Nie. W USA gra się „niewinną” muzykę taneczną. A że brzmiącą jak taniec wojenny? Oj tam, przesada. Przesada?
Wczujcie się w klimat. Jesteście pilotami na lotniskowcu, albo marines na okręcie transportowym. I radio wciąż nadaje rytmiczny łoskot bębnów. Wychodzicie do walki mając w uszach rytm bębnów i dźwięki blach. Dokładnie tak samo jak wasi rówieśnicy z Wehrmachtu.

Tam na wojnę wzywają dziarskie marsze. Tutaj swing. Ale efekt jest podobny.

W 1945 roku wojna się kończy. W ciągu następnych dwóch lat swing znika z list przebojów. Zastępują go inne style, nawiązujące bardziej do płynnie falującej muzyki lat 20-tych.
Do czasu. W trakcie wojny w Korei, rytmy wracają do łask w postaci rock-and-rolla. Ale tym razem operacja mobilizacji przez muzykę nie przebiega pomyślnie. Mimo, że wywodzi się z tego samego nurtu muzycznego, jakim jest blues, rock&roll okazuje się trudniejszy do kontroli, niż swing. Szybko przejmują go przeciwnicy militarnego zaangażowania USA w konflikty (często inspirowani i sterowani z Moskwy), którzy przekształcają go i wywodzący się z niego rock w broń demobilizującą Amerykę. W miejsce wojennych rytmów pojawia się muzyka buntu. Dziś najmocniej wyrażanego muzyką czarnych gangsterów, czyli hip-hopem.



Festiwal w Woodstock to klęska amerykańskich demiurgów.

Otagowane:  

Powrót?

Dodano 6 października 2014, w Bez kategorii, przez Wędrowiec

Po kilku latach w zasadzie milczenia, wracam do bloga.  Czy na długo? Nie wiem. Zależy na ile będę miał pary i weny do pisania.

Pewnie po takim czasie milczenia będę potrzebował czasu na zebranie nowej publiczności. No cóż…

 

  • RSS